"Pozwól dzieciom błądzić i radośnie dążyć do poprawy." J.K.

środa, 23 lipca 2014

jak uszczęśliwić dziecko?










W zeszły weekend jechaliśmy do mojej rodzinki na kolejne wesele. Przed wyjazdem zadzwoniłam do taty z pytaniem czy nie miałby skąd "załatwić" żółtego piachu do piaskownicy.
 Poprosiłam o sam piach, a dostaliśmy całą piaskownicę :)
Zdolny dziadek z pomocą wujka to skarby!

Dziękujemy!

Tym samym od rana do wieczora Isia siedzi w piachu, robi babki, przesypuje, gotuje ( wypiłam już niezliczoną ilość kaw, herbatek i zupek!) a po przebudzeniu pierwsze co, to sprawdza czy piaskownica stoi ;)


Mooonik :)



wtorek, 15 lipca 2014

Pierwsza wizyta u dentysty


Dziś Isia zaliczyła pierwszą wizytę u dentysty.

Od kilku dni przygotowywałam ją na tę wizytę. Pokazałam filmik  na YT, w lusterku ćwiczyłyśmy otwieranie buzi i liczenie ząbków.Tak samo na różnych zwierzakach sprawdzałyśmy ile i jakie mają zęby(głównie na naszym psie ;) ) Chciałam, żeby Isia się nie bała, żeby sam fakt takiej wizyty przyjęła jako coś oczywistego, i żeby nie kojarzyła z czymś przykrym i niemiłym. Opowiadałam i pokazywałam na filmie jak wygląda fotel, jakie pani doktor ma narzędzia i różne tym podobne rzeczy. W efekcie kiedy zajechałyśmy na miejsce nie mogła się doczekać aż wejdziemy do gabinetu i ciągle dopytywała kiedy będzie jej kolej ;)

A jak przebiegała nasza wizyta?

Pani stomatolog na początku pokazała Isi fotel, później poprosiła ją o wejście na niego, co mała bardzo chętnie uczyniła. Dostała do ręki smoka wawelskiego z wstawioną szczęką, który służył do liczenia ząbków, a do drugiej ręki dostała lustereczko. Po przeliczeniu smokowych zębów, Isia została poproszona o pokazanie swoich. Nie od razu się zgodziła, ale za chwilę szeroko otworzyła buzię i można było łatwo, i dokładnie obejrzeć wszystkie białe kiełki.

Białe i przede wszystkim zdrowe! Juuuuuuuuuupi!

Dostałyśmy pochwałę za dbanie o zęby, za picie wody, unikanie słodyczy i itp. Zostałam poinstruowana jak myć  4ki i 5ki ze względu na to, że rosną bardzo ciasno i wypytałam o wszystko co mnie niepokoiło.
A na koniec usłyszałam, że jesteśmy rzadkością  - znaczy Isiowe ząbki i moje podejście do dbania o nie. Ależ byłam dumna!

Nawet nie wiecie jak mi ulżyło :D Denerwowałam się tą wizytą bardziej niż jak sama mam iść do dentysty ;)
A wszystko dlatego, że wizyta chociaż planowana to zawsze była jednak 'na kiedyś' . I tak z miesiąca na miesiąc się odwlekało. Aż tu nagle pewnego popołudnia prawie zeszłam na zawał widząc zęby Isi sino-szaro-fioletowe :O Natychmiastowe mycie nie pomogło, zęby były dalej lekko szaro-sine, a w głowie od razu czarne myśli.
W te pędy otworzyłam wujka google i zapytałam o najbliższego dentystę dziecięcego. Właściwie to zadzwoniłam pod pierwszy adres, który wyskoczył mi w przeglądarce. Jak się okazało dziś - strzał w dziesiątkę. Bardzo sympatyczna pani doktor, bardzo przyjemny gabinet, poczekalnia z zabawkami i świetne podejście do dzieci. Chciałam wizytę jak najszybciej jednak ze względu na to, że mogliśmy tylko w godzinach późnopopołudniowych to czekaliśmy tydzień.


Ile ja paznokci zjadłam przez ten tydzień...


A sino-szaro-fioletowe zęby okazały się być 'zafarbowane' od dżemu jagodowo-śliwkowego.

Odkryłam to któregoś kolejnego dnia, kiedy mała po zjedzeniu kanapki z wyżej wspomnianym dżemem się do mnie szeroko uśmiechnęła...


A Wy zaliczyliście już pierwszą wizytę z maluchami u dentysty?



Mooonik :)



poniedziałek, 7 lipca 2014

co u nas?

Cicho tu.
Wiem.
Jednak przyznaję szczerze, że nie mam bardzo czasu usiąść spokojnie i coś napisać. Jestem typem człowieka poukładanego, zaplanowanego i uporządkowanego do granic. Nie znajdziesz u mnie spontana, wszystko jest dokładnie przemyślane. Dlatego dawno nic nie pisałam. Córa weszła w etap 'a dlacego' o czym wspomniałam poprzednim razem. I calutki dzień jestem skazana na odpowiadanie na coraz to dociekliwsze pytania. Np.: 'a dlacego konik morski nazywa się morski, skoro bardziej podobny jest do dinozałra, dlacego mamusiu? ' No. Wiecie może dlaczego? ;)

Niektóre pytania brzmią wręcz śmiesznie patrząc z perspektywy dorosłego. Tak jak dziś wieczorem, ja kąpałam Isię, a mąż kończył przy balkonie poprawiać fugę. I Isia woła tatę, czy już idzie do niej. Odpowiadam, że za chwilę przyjdzie, żeby się nie martwiła. No co Isia pełna powagi pyta 'a dlacego nie mam martwić się?' No. Dlacego?  ;)

Poza tym sobie jeździmy na rowerze, zwiedzamy okolicę i oddajemy leniuchowaniu na kocykach. Fajnie tak móc wyjść przed dom, rozłożyć koc i leżeć, podziwiać chmury i obserwować jak zmieniają się ich kształty - o pac mamusiu tamta wygląda jak muniek, o a ta jak jabko, a następna jak słonik.
Isia dalej snuje plany co będzie gdy. Tylko teraz skupia się nad tym co będzie gdy zostanie zwierzakiem. I np. ostatnio na topie są bociany
'A gdy będę bocianem to będę latać na niebie tak łysoko, łysoko!'

W zależności od tego jaką książkę czytamy/ogladamy to Isia może być - tyglysem, kacką, żabą, misiem, koniem, psem, rybą - a jak będę lyba to będę pływać w rzece tak bęboko!

Trwa fascynacja dinozaurami i stworami morskimi - wieloryby, foki, koniki morskie, żółwie i ryby ciągle w centrum uwagi. Tak jak książka o zwierzętach - 'świat zwierząt' przeznaczona dla dzieci w wieku 7-12lat ;)

No i dalej trwamy w fazach buntu. Nie wiem czy to jeszcze 2latka czy już 3latka. W każdym razie są dni, że mam ochotę wysłać dziecię w kosmos. Niestety nie stać mnie na bilet lotniczy więc przywdziewam na twarz kolejny uśmiech i awanturę o obrane jabłko(bo miało być ze skórką!) puszczam w niepamięć ;)

Poza tym w weekend podjęliśmy pewną decyzję z mężem. Jednak póki co nic nie zdradzę, a proszę o kciuki. Za jakiś czas na pewno opowiem o co chodzi.


Na koniec zostawię Was z dwiema scenkami.



***

Wczorajszy wieczór. Zmywam naczynia, Isia bawi się w samolot sitkiem do mielenia mięsa.
Co i rusz proszę, żeby to zostawiła, bo nie służy do zabawy, albo spadnie na podłogę itp. itd.
Niedługo czekałam, sitko spadło prosto na dużego palucha. Krzyk, płacz i zawodzenie. Od razu wyszedł siniak. Całowanie i tulenie. Kiedy Isia przestała płakać mówię, ze prosiłam ją wcześniej o zostawienie sitka, a że mnie nie posłuchała to ma teraz nauczkę. Na co mi córa wystawia rękę(tak jak wtedy gdy coś dostaje) i pyta " no gdzie, gdzie mam tą naucke?"  Wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia z mężem po czym oboje wpadliśmy w śmiech :D




***

jedna z typowych rozmów ostatnio

 a dlacego te bańki stoją w łazience?
 bo je myłam.
a dlacego je myłaś?
bo się ubrudziły na dworze
a dlacego się ubrudziły?
bo się piana wylała i były całe uklejone
a dlacego sie piana wylała?
hmm bo się jej za dużo zrobiło
a dlacego za dużo?
bo za bardzo potrząsałaś
a dlacego za bardzo potrząsałam?
yyyyy nie wiem córko dlaczego
a dlacego nie wiesz?


lol :D




życząc miłego wieczoru




Mooonik :)



niedziela, 22 czerwca 2014

mądrala

Ostatni tydzień spędzaliśmy na długoweekendowaniu u moich rodziców. W związku z tym Isia do usypiania wołała tylko i wyłącznie babcię.
Któregoś wieczoru kiedy za długo się kręciła, przestawiała z miejsca na miejsce moja mama zaproponowała Isi
- daj babci rączkę, potrzymam cię
Na co Isia odpowiedziała
- nie jesteśmy na ulicy! 

Babcia zaliczyła zonka :D



A poza tym mała zaczęła etap 'a dlaczego?' i 'czemu?'  Póki co spokojnie, 2-3 powtórzenia 'a dlaczego' i jest spokój, ale podejrzewam, że to dobre złego początki ;) 


Mooonik :)



wtorek, 17 czerwca 2014

w końcu ;)


Czekałam na ten dzień długo. Ponad 2,5roku. Aż w końcu się udało.
A co?

A samotne wyjście rodziców :D
Bez dziecka.

Okazja nie byle jaka, bo ślub i wesele siostry męża.

Pojechaliśmy w sobotę rano, wróciliśmy w niedzielę wieczór.


Było super!
Wytańczyliśmy się tak, że jeszcze dziś zakwasy w biodrach czuję ;)
Pojedliśmy dobrych rzeczy, spotkaliśmy się z rodziną, a ja przy okazji szlifowałam mój angielski, ponieważ sis męża wyszła za Irlandczyka. A sami Irlandczycy bardzo sympatyczni, otwarci i przyjacielscy. Jedyne na co narzekali to "ooooo too much food" :D
Para młoda cudowna, można odnieść wrażenie, że są przysłowiowymi połówkami jabłka.

Magda&David dziękujemy! Jeszcze raz życzymy Wam wspaniałego życia razem!



Czemu sami pojechaliśmy?
Bo uważam, że wesele to nie jest odpowiednie miejsce dla małych dzieci. Pomijając fakt alkoholowy, zostaje jeszcze kwestia spania. Isia nauczona jest, że najpóźniej o 20 już zasypia. Być może przy muzyce, dobrej zabawie nie zauważyłaby tego, ze minęła jej godzina, jednak mając doświadczenie tego co się dzieje, kiedy nie zaśnie o swojej porze, powiedziałam "nie".
Została z moją mamą i siostrą. Krzywda się jej nie działa, wręcz przeciwnie obie były na każde zawołanie córki ;) Dziękujemy Wam również!

Potrzebowałam tego. Oboje potrzebowaliśmy.
Tych kilkunastu godzin 'sam na sam' .


Z chęcią bym to powtórzyła ahhh... ;)



Mooonik :)



środa, 11 czerwca 2014

Kleszcz



W sumie to się spodziewałam. Na tyle przebywania na dworze. Na tyle zabaw z psem. Na tyle latania po lesie, turlania się po trawie to i tak dość późno się nam to zdarzyło. Czyli można powiedzieć, że byłam gotowa na to, że kiedyś może go złapać. Czy to mi pomogło? Ta wiedza i prawie pewność? Absolutnie!
Jak zobaczyłam pod pachą u Isi mały czarny punkcik, prawie, że zaczęłam się modlić, żeby to był nowy pieprzyk. Niestety. Skąd? No pewnie albo z trawy, albo z Muńka, albo z krzaków, albo z drzewa albo po prostu - skądś.

Kleszcz!
Panika!
Kleszcz!!!
Panika!!!


I oczywiście byłam sama, bo jakżeby inaczej.

Szybki telefon do mamy, co robić i jak. Czekać na męża, czy samej wyciągnąć. Instrukcja jak złapać, jak wyciągać, naszykuj sobie spirytus.

Głęboki wdech, wydech, wdech, wydech.

Opanować drżenie rąk. Krzyknąć(niestety :(( ) na córkę, żeby stanęła spokojnie, nie próbowała patrzeć co to i gdzie to.



I jeszcze raz

Wdech, wydech, wdech, wydech.


Złapać w paznokcie, szybkim ruchem bez wykręcania pociągnąć, wyciągnąć, zawinąć w papier. Miejsce wkłucia przemyć gazikiem ze spirytusem.

Uffff.
Wyszedł cały.
Została mała kropeczka na ciele.

Dla pewności przemyć jeszcze raz.

Złapać Isię, mocno przytulić i przeprosić za krzyki. Ucałować.

Odetchnąć.
Bez ulgi na razie.
Czekać.
7-14 dni obserwować. Czy się nie pojawia rumień, czy nie ma objawów grypopodobnych, bóli mięśni, kończyn, utraty apetytu.
Czekać.
Przed nami najdłuższe 2tygodnie.

Chyba się boję :(



Mooonik.





poniedziałek, 2 czerwca 2014

a jak

Od kilku dni nasze rozmowy kręcą się wokół tego co będzie jak Isia będzie duża bądź mała ;)


* a jak będę duża to będę nosić duże rajstopki

* a jak będę malutka to założymy pieluszkę

* a jak mamusia będzie duża to będzie mogła założyć taty kaloszki i pójdziemy skakać w kałużach

* a jak tatuś będzie malutki to będzie nosił malutkie majtusie

* a jak będę duża to będę mogła iść sama przez ulicę

* a jak będę malutka to ubierzemy te spodenki (takie z których wyrosła;) )

* a jak będę dużym chopczykiem to będę jeździć na wielkim motorze

* a jak będę kaczką to pójdę do rzeki bęboko* i będę z kaczkami szukać jedzonka


tak o mniej więcej wygląda ;)



bęboko - głęboko




Mooonik :)