"Pozwól dzieciom błądzić i radośnie dążyć do poprawy." J.K.

wtorek, 9 lipca 2013

mamusia ci kupi...

       Znacie to? A może pamiętacie ze swojego dzieciństwa?
Ostatnio na placu zabaw, pewna pani wręcz obruszyła się na mnie i stwierdziła, że przesadzam. Mała bawiła się samolocikiem jakiegoś chłopczyka. Kiedy okazało się, że chłopiec chce swoją zabawkę z powrotem, wzięłam Isię i poszłyśmy oddać. Jak się można domyśleć nie zrobiła tego z radością, a wręcz przeciwnie. I kiedy zaczęła płakać, a ja kucając obok niej tłumaczyłam, że to chłopczyka zabawka, że jemu jest smutno bo by się chciał nią pobawić, że rozumiem, że jest teraz zła, że musi oddać samolot itp. babcia tego chłopca podeszła do nas i mówi -"a czemu płaczesz, a nie płacz, a mamusia ci taki kupi" (!!!!!) Ohhh jak mnie to wkurzyło. Ale spokojnie mówię do pani, że nie życzę sobie, żeby obiecywała mojej córce coś w moim imieniu, chyba, że sama ma ochotę pójść do sklepu i kupić jej taki samolot. Pani popatrzyła na mnie i jak to bywa w 99% podobnych przypadków dotyczących dzieci odpowiedziała do mnie - "ale ona jeszcze nie rozumie, nie będzie pamiętać" (!!!) Szybko zabrałam małą i odeszłam daleko, bo inaczej pani nie usłyszałaby z moich ust niczego miłego.
Strasznie, ale to strasznie nie znoszę traktowania dzieci jako nic nie rozumiejących, nie mających prawa głosu, bez szacunku itp. Jeśli obiecuję coś małej to staram się, żeby to była taka obietnica, którą jestem w stanie spełnić. Nie przekupuję jej lodem/ciastkiem/zabawką, kiedy pora wracać do domu, a ona oczywiście chętnie by jeszcze została na dworze, nie obiecuję gruszek na wierzbie, żeby coś zrobiła. Dopuszczam, że może mieć zły humor, że może czegoś nie chcieć, nie mieć ochoty. Moja córka jest dzieckiem, ale przede wszystkim człowiekiem. I tak staram się ją traktować, z szacunkiem. Tak jak dorosłego, pamiętając jednak, że ma od niego trochę inne priorytety i  moje - idziemy do domu, może dla niej znaczyć prawie że koniec świata ;)


Mooonik :)

7 komentarzy:

  1. Ojej, ja się już wkurzyłam przy samym czytaniu!! Mnie również irytuje uważanie, że małe dziecko nie rozumie. Te małe istotki rozumieją o wiele więcej, niż nam się wydaje. A pochopnymi słowami można zdziałać wiele złego..


    Pozdrawiam!!

    gabi-mum.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehhh dorośli i ich branie dzieci za "głupszych". Tekst, że może jej sama pójdzie i kupi wyśmienity :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj wiele jest osób, które tak traktują dzieci, szczególnie z pokolenia naszych mam... jest takie powiedzenie: obiecanki - cacanki, a głupiemu... tymczasem dzieci rozumieją bardzo wiele, czasem mam wrażenie, że więcej niż dorośli!

    OdpowiedzUsuń
  4. niestety ja też często jestem świadkiem takich rozmów, obiecywania gruszek na wierzbie albo w czymś imieniu i traktowania dzieci właśnie w ten sposób - że zapomni, a jak przypomni to się odwróci uwagę, zagada, ale uda że się przecież nic nie obiecywało... Też mnie to denerwuje niesamowicie, a jak tłumaczę o co mi chodzi to patrzą na mnie jak na kosmitkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja czasami czuję się właśnie jak kosmitka kiedy robię całkiem inaczej niż 90% mamusiek na placu zabaw ;)

      Usuń

dziękuję za odwiedziny :)